![]() |
| Fot. Wyborcza.pl |
Z dużą uwaga oglądałem dzisiejsze
wystąpienie Prezydenta RP. Jak już wszyscy wiedzą Andrzej Duda
zawetował dwie z trzech kontrowersyjnych ustaw. Tak jak sam
przewidział, zbiera cięgi z obu stron.
Zwycięstwo czy porażka
Dla wielu protestujących pod Pałacem
Prezydenckim, Sądem Najwyższym i w dziesiątkach, jeśli nie
setkach innych miejsc w Polsce, weto prezydenckie jest
niewystarczające. Doskonale to rozumiem, ale też pamiętam że
jeszcze w sobotę, protestując pod pomnikiem Poległych Stoczniowców
1970 w Gdańsku miałem przeczucie że nic z tego nie będzie.
Wiedziałem że protesty są ważne, że sprzeciw się liczy, ale
byłem przekonany że Prezydent podpisze wszystko jak leci i wróci
do przerwanych wakacji.
W komentarzach dotyczących zamieszania
wokół niesławnych ustaw często przywoływane były porównania
kulturowe (zwłaszcza literackie), historyczne (Targowica) a nawet
poetyckie (na czele z animalizacją języka debaty sejmowej, w
wykonaniu prezesa Kaczyńskiego). Ja pozwolę sobie na odwołanie
sportowe, które towarzyszyło nam niedawno przy okazji głosowania
kandydatury Donalda Tuska na fotel przewodniczącego Rady
Europejskiej. Wprawdzie 2:1 to nie to samo co 72:1, ale wciąż jest
to zwycięstwo.
Opozycja po wecie
Bardzo pozytywnie oceniam refleks posłanek Nowoczesnej, Kamili Gasiuk-Pihowicz i Katarzyny Lubnauer, które od razu, na
gorąco skomentowały wystąpienie Prezydenta i zrobiły to
perfekcyjnie. Czego nie zabrakło w tym komentarzu? Podziękowania.
Zapominamy że jeszcze wczoraj z mównic na protestach brzmiały
gorące apele do Andrzeja Dudy, by został "naszym Prezydentem".
No więc logika wskazuje że w tej chwili bardziej nim jest, niż nie
jest, prawda?
Obie panie wspomniały również o trzeciej ustawie (o
ustroju sądów powszechnych), która w wypowiedzi Prezydenta się
nie pojawiła. Ale dokładnie tak powinny zrobić: podziękować za
to co zrobił i wezwać do trzeciego weta. Na dodatek zapewniły o
chęci pomocy w tworzeniu nowego projektu. Klasa, drogie panie!
Grzegorz Schetyna, twierdzący że
teraz rola Platformy Obywatelskiej będzie polegała na tym, że staną na czele dalszego
protestu, udowodnił to co podejrzewałem od dawna. Jest może dobrym
kadrowcem, ale kiepskim graczem politycznym. Przypomniałem też sobie, dlaczego nie głosowałem na PO. Próba pociągnięcia protestu dalej
sprawi, że w odbiorze społecznym Schetyna będzie widziany jako buc i
warchoł. Już TVPiS się o to postara. Przykro mi że próbuje do niego dołączyć Bogdan Borusewicz.
Czy dalszy protest ma sens?
Moim skromnym zdaniem kontynuowanie
protestu w takiej formie, w jakiej miało to miejsce do tej pory,
stawia nas na jednej półce ze Schetyną i garstką osób, które
nie rozumieją, że polityka to sztuka kompromisów. Jasne. Ja też
bym wolał 3xWETO, tak jak to skandowaliśmy. Ale nikt w polityce nie
ustąpi nikomu ani o cal więcej, niż musi.
Protest uliczny miał na celu
"obudzenie sumienia" Andrzeja Dudy. I w jakimś sensie się
to stało. Obecnie trzeba przypominać o trzeciej ustawie, żeby
ludzie nie zapomnieli że nie wszystko o co walczyliśmy udało się
zdobyć. Ale forma protestu musi się zmienić. Przynajmniej na razie
musi się też zmienić nasz stosunek do Prezydenta. Trzeba obserwować
całą sytuację i kolejne kroki głowy państwa. Warto apelować (o czym wspomniała
posłanka Gasiuk-Pihowicz) o transparentność prac nad nowymi
ustawami. Ale trzeba to robić w sposób wyważony i merytoryczny.
Pamiętajcie że to my jesteśmy "ci dobrzy" i nie chcemy
być kojarzeni z pieniactwem i awanturami.
Logicznym następstwem dalszych
protestów ulicznych będzie masowy odpływ zwykłych ludzi, którzy
czują że coś udało się osiągnąć. Zostaną najbardziej
zatwardziali przeciwnicy partii rządzącej, co sprawi, że hasła
mogą stać się jeszcze bardziej radykalne. Już w ubiegłym
tygodniu oskarżano nas, że chcemy obalić demokratycznie wybrany
rząd. Ja z takimi oskarżeniem nie chcę mieć nic wspólnego.
Korzyści z protestów
Oczywiście największymi korzyściami
w tym momencie jest zawetowanie przez Andrzeja Dudę dwóch ustaw - o
Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Ale to nie
wszystko. Są też inne korzyści, z których warto zdać sobie
sprawę i których znaczenie warto rozpowszechnić.
Bardzo ważną sprawą jest powołanie
się na protesty przez samego Prezydenta. I tu tak naprawdę nie ma
znaczenia czy były one rzeczywistym powodem tego podwójnego weta.
Ważne że Andrzej Duda tak powiedział i że informacja ta poszła
na wszystkich kanałach informacyjnych. Dla nas - mówię to bardzo
ogólnie o szerokiej scenie opozycji, a więc również o ludziach
krytycznych wobec PiS, ale nie należących do żadnych ugrupowań -
to ważne, bo mamy argument dla wszystkich malkontentów. Tym, którzy
mówią: "Protesty nic nie dadzą", możemy teraz
opowiedzieć: "Popatrz na sprawę sądów".
Ważne, że udało się zaangażować
tak wiele osób, które pierwszy raz przyszły zaprotestować. To
właśnie ci, którzy dotąd byli (lub jeszcze są) niezdecydowani,
powinni stać się naszym celem. To do nich musimy dotrzeć. Jest na
to trochę czasu, do wyborów dwa lata. Ale bez nich się nie uda.
Z perspektywy opozycji dodatkową
korzyścią może być bałagan w obozie PiS. Wprawdzie opozycja też
nie mówi w tej chwili jednym językiem, ale nie jestem specjalnie
zaskoczony. To tak jak z utopijną wizją utworzenia jednego klubu
parlamentarnego. Prawdopodobnie to zamieszanie opozycja prześpi...
cóż wakacje.
Rafał Chojnacki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz