poniedziałek, 24 lipca 2017

Krajobraz po bitwie o sądy

Fot. Wyborcza.pl
Z dużą uwaga oglądałem dzisiejsze wystąpienie Prezydenta RP. Jak już wszyscy wiedzą Andrzej Duda zawetował dwie z trzech kontrowersyjnych ustaw. Tak jak sam przewidział, zbiera cięgi z obu stron.


Zwycięstwo czy porażka
Dla wielu protestujących pod Pałacem Prezydenckim, Sądem Najwyższym i w dziesiątkach, jeśli nie setkach innych miejsc w Polsce, weto prezydenckie jest niewystarczające. Doskonale to rozumiem, ale też pamiętam że jeszcze w sobotę, protestując pod pomnikiem Poległych Stoczniowców 1970 w Gdańsku miałem przeczucie że nic z tego nie będzie. Wiedziałem że protesty są ważne, że sprzeciw się liczy, ale byłem przekonany że Prezydent podpisze wszystko jak leci i wróci do przerwanych wakacji.
W komentarzach dotyczących zamieszania wokół niesławnych ustaw często przywoływane były porównania kulturowe (zwłaszcza literackie), historyczne (Targowica) a nawet poetyckie (na czele z animalizacją języka debaty sejmowej, w wykonaniu prezesa Kaczyńskiego). Ja pozwolę sobie na odwołanie sportowe, które towarzyszyło nam niedawno przy okazji głosowania kandydatury Donalda Tuska na fotel przewodniczącego Rady Europejskiej. Wprawdzie 2:1 to nie to samo co 72:1, ale wciąż jest to zwycięstwo.

Opozycja po wecie
Bardzo pozytywnie oceniam refleks posłanek NowoczesnejKamili Gasiuk-Pihowicz i Katarzyny Lubnauer, które od razu, na gorąco skomentowały wystąpienie Prezydenta i zrobiły to perfekcyjnie. Czego nie zabrakło w tym komentarzu? Podziękowania. Zapominamy że jeszcze wczoraj z mównic na protestach brzmiały gorące apele do Andrzeja Dudy, by został "naszym Prezydentem". No więc logika wskazuje że w tej chwili bardziej nim jest, niż nie jest, prawda? 
Obie panie wspomniały również o trzeciej ustawie (o ustroju sądów powszechnych), która w wypowiedzi Prezydenta się nie pojawiła. Ale dokładnie tak powinny zrobić: podziękować za to co zrobił i wezwać do trzeciego weta. Na dodatek zapewniły o chęci pomocy w tworzeniu nowego projektu. Klasa, drogie panie!
Grzegorz Schetyna, twierdzący że teraz rola Platformy Obywatelskiej będzie polegała na tym, że staną na czele dalszego protestu, udowodnił to co podejrzewałem od dawna. Jest może dobrym kadrowcem, ale kiepskim graczem politycznym. Przypomniałem też sobie, dlaczego nie głosowałem na PO. Próba pociągnięcia protestu dalej sprawi, że w odbiorze społecznym Schetyna będzie widziany jako buc i warchoł. Już TVPiS się o to postara. Przykro mi że próbuje do niego dołączyć Bogdan Borusewicz.

Czy dalszy protest ma sens?
Moim skromnym zdaniem kontynuowanie protestu w takiej formie, w jakiej miało to miejsce do tej pory, stawia nas na jednej półce ze Schetyną i garstką osób, które nie rozumieją, że polityka to sztuka kompromisów. Jasne. Ja też bym wolał 3xWETO, tak jak to skandowaliśmy. Ale nikt w polityce nie ustąpi nikomu ani o cal więcej, niż musi.
Protest uliczny miał na celu "obudzenie sumienia" Andrzeja Dudy. I w jakimś sensie się to stało. Obecnie trzeba przypominać o trzeciej ustawie, żeby ludzie nie zapomnieli że nie wszystko o co walczyliśmy udało się zdobyć. Ale forma protestu musi się zmienić. Przynajmniej na razie musi się też zmienić nasz stosunek do Prezydenta. Trzeba obserwować całą sytuację i kolejne kroki głowy państwa. Warto apelować (o czym wspomniała posłanka Gasiuk-Pihowicz) o transparentność prac nad nowymi ustawami. Ale trzeba to robić w sposób wyważony i merytoryczny. Pamiętajcie że to my jesteśmy "ci dobrzy" i nie chcemy być kojarzeni z pieniactwem i awanturami.
Logicznym następstwem dalszych protestów ulicznych będzie masowy odpływ zwykłych ludzi, którzy czują że coś udało się osiągnąć. Zostaną najbardziej zatwardziali przeciwnicy partii rządzącej, co sprawi, że hasła mogą stać się jeszcze bardziej radykalne. Już w ubiegłym tygodniu oskarżano nas, że chcemy obalić demokratycznie wybrany rząd. Ja z takimi oskarżeniem nie chcę mieć nic wspólnego.

Korzyści z protestów
Oczywiście największymi korzyściami w tym momencie jest zawetowanie przez Andrzeja Dudę dwóch ustaw - o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Ale to nie wszystko. Są też inne korzyści, z których warto zdać sobie sprawę i których znaczenie warto rozpowszechnić.
Bardzo ważną sprawą jest powołanie się na protesty przez samego Prezydenta. I tu tak naprawdę nie ma znaczenia czy były one rzeczywistym powodem tego podwójnego weta. Ważne że Andrzej Duda tak powiedział i że informacja ta poszła na wszystkich kanałach informacyjnych. Dla nas - mówię to bardzo ogólnie o szerokiej scenie opozycji, a więc również o ludziach krytycznych wobec PiS, ale nie należących do żadnych ugrupowań - to ważne, bo mamy argument dla wszystkich malkontentów. Tym, którzy mówią: "Protesty nic nie dadzą", możemy teraz opowiedzieć: "Popatrz na sprawę sądów".
Ważne, że udało się zaangażować tak wiele osób, które pierwszy raz przyszły zaprotestować. To właśnie ci, którzy dotąd byli (lub jeszcze są) niezdecydowani, powinni stać się naszym celem. To do nich musimy dotrzeć. Jest na to trochę czasu, do wyborów dwa lata. Ale bez nich się nie uda.


Z perspektywy opozycji dodatkową korzyścią może być bałagan w obozie PiS. Wprawdzie opozycja też nie mówi w tej chwili jednym językiem, ale nie jestem specjalnie zaskoczony. To tak jak z utopijną wizją utworzenia jednego klubu parlamentarnego. Prawdopodobnie to zamieszanie opozycja prześpi... cóż wakacje. 

Rafał Chojnacki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz