Guy
N. Smith, to człowiek którego nazwisko widniało na połowie
horrorów wydawanych w Polsce we wczesnych latach 90-tych. To właśnie
jemu zawdzięczamy cykliczne opowieści o krabach-mordercach,
tajemniczych bagnach i kościelnych dzwonach zabijających ludzi.
Mocna, często przesadnie pulpowa proza, sprawiła że krytyka
literacka postanowiła go zniszczyć. Nawet branżowe czasopisma
fantastyczne dawały kolejnym powieściom Smitha najniższe możliwe
oceny. Krytykowano niemal wszystko co napisał.
Poniższy
wywiad został przeprowadzony przeze mnie dla "Carpe Noctem", co
warto mieć na uwadze gdy mowa o datach. Tekst wyleciał gdzieś w trakcie serwerowych wojaży i raczej nie ma sensu ponownie go tam zamieszczać. Dziś, na fali ponownej
fascynacji tanim, radosnym horrorem spod znaku Guya, warto jednak przypomnieć sobie tą rozmowę w luźnej konwencji bloga, którego nikt nie czyta. Wszak aukcje internetowe wciąż
pełne są jego powieści, a polscy wydawcy sięgają po kolejne,
niewydane jeszcze dotąd książki tego autora.
