czwartek, 4 lutego 2016

Taki tapas...



Od foodtracka do jednego z fajniejszych barów na kulinarnej mapie Gdyni - tak w skrócie można przedstawić krótką historię Tapas Barcelona.

W menu znajdziemy zarówno tradycyjne hiszpańskie przystawki, przyrządzone z głową i ze znawstwem zestawień smakowych, typowych dla tamtejszej kuchni, jak i nieco większe dania, takie jak choćby chrupiąca bagietka z ciemnego ciasta, wypełniona pysznymi dodatkami w hiszpańskim stylu.

Oprócz bagietki z kozim serem próbowaliśmy tam już rożnych drobiazgów, ze szczególnym uwzględnieniem panierowanych kalmarów (nie wiem czy jedliśmy kiedykolwiek lepsze, Monika została fanką jeszcze gdy próbowaliśmy ich "z wozu"), malutkich kanapeczek z sardynkami, oliwek, plastrów owczego sera i... kiełbasek, które nie były chorizo :-) Prawdopodobnie to salchichón, ale to wie na 100% jedynie właściciel tego miłego przybytku.

Warto wspomnieć o sangrii - zarówno w wersji alkoholowej, jak takiej bez %. Co prawda wino równoważy nieco słodycz i opcja "dla dorosłych" jest smaczniejsza, ale nawet w tej słodziutkiej, "dla kierowców", jest sporo uroku.

Podobno foodtrack nadal żyje, choć pewnie na trasę wróci dopiero w sezonie. Dlatego na razie będziemy zaglądać do Tapas Barcelona w Gdyni. Pewnie warto też zaglądać na ich profil na Facebooku, ponieważ zdarzają się atrakcje tygodniowe lub nawet jednodniowe. Z tego co widzę tak jest choćby dzisiaj, w ramach tłustego czwartku można skosztować hiszpańskich churros.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz