Od premiery tej książki upłynęło już trochę wody w Wiśle, ale trzeba przyznać, że przy tego typu literaturze czas właściwie nie gra roli. Może się zmienić otoczenie, technologia, nawet trochę język — ale ludzie odruchy w sytuacjach ekstremalnych z reguły się nie zmieniają. Zazwyczaj są po prostu głupie. I o tym opowiada nam tego typu literatura.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 czerwca 2020
poniedziałek, 12 lutego 2018
Krwawa historia ginekologii
Już sam tytuł - „Ginekolodzy” - pokazuje, ze i tym razem będziemy mieli do czynienia z tematem niebanalnym, a niemal zupełnie nieobecnym w narracjach historycznych.
piątek, 2 lutego 2018
Wyznania młodego Stuhra
Maciej Stuhr chyba do końca życia będzie nazywany Młodym Stuhrem. Silna osobowość jego ojca, Jerzego, aktora, profesora i człowieka o ogromnej charyzmie, od najmłodszych lat miała wpływ na jego życie.
środa, 17 stycznia 2018
piątek, 12 stycznia 2018
Niezwykły nieudacznik
"Legenda Barneya Thomsona" to zdecydowanie powieść, przy której można się dobrze bawić. Mamy tu bowiem do czynienia z komedią kryminalną. O ile akcenty komediowe są niezwykle wyraźne, to elementy kryminalne stanowią raczej pastisz gatunku.
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Przygody panicza Bruce'a
Zawsze szanowałem Iron Maiden za to,
że potrafią iść do przodu i rozwijać się, będąc jednocześnie
sobą. Ich styl jest rozpoznawalny, ale brzmienie ewoluuje. Dla mnie
to zespół, który nierozerwalnie związany jest z osobą Bruce'a
Dickinsona. Tak, wiem że nie był ich jedynym wokalistą, nie był
nawet pierwszym. Jednak żaden inny głos nie pasuje do ich
kompozycji tak dobrze. Ciesze się więc, że zespół nadal trwa na
posterunku, a panicz Bruce wciąż jest na pokładzie.
wtorek, 2 stycznia 2018
Nowy Jork zwykłych ludzi
Nie od dziś uważa się, że miasto może być równorzędnym bohaterem powieści. Im bardziej niezwykłe miasto, tym ciekawsze powstają o nim książki.
poniedziałek, 31 października 2016
Folkowe recenzje - październik 2016
Garść folkowych recenzji, które udało mi się w ostatnim czasie napisać:
czwartek, 4 lutego 2016
Taki tapas...
Od foodtracka do jednego z fajniejszych barów na kulinarnej mapie Gdyni - tak w skrócie można przedstawić krótką historię Tapas Barcelona.
W menu znajdziemy zarówno tradycyjne hiszpańskie przystawki, przyrządzone z głową i ze znawstwem zestawień smakowych, typowych dla tamtejszej kuchni, jak i nieco większe dania, takie jak choćby chrupiąca bagietka z ciemnego ciasta, wypełniona pysznymi dodatkami w hiszpańskim stylu.
Oprócz bagietki z kozim serem próbowaliśmy tam już rożnych drobiazgów, ze szczególnym uwzględnieniem panierowanych kalmarów (nie wiem czy jedliśmy kiedykolwiek lepsze, Monika została fanką jeszcze gdy próbowaliśmy ich "z wozu"), malutkich kanapeczek z sardynkami, oliwek, plastrów owczego sera i... kiełbasek, które nie były chorizo :-) Prawdopodobnie to salchichón, ale to wie na 100% jedynie właściciel tego miłego przybytku.
Warto wspomnieć o sangrii - zarówno w wersji alkoholowej, jak takiej bez %. Co prawda wino równoważy nieco słodycz i opcja "dla dorosłych" jest smaczniejsza, ale nawet w tej słodziutkiej, "dla kierowców", jest sporo uroku.
Podobno foodtrack nadal żyje, choć pewnie na trasę wróci dopiero w sezonie. Dlatego na razie będziemy zaglądać do Tapas Barcelona w Gdyni. Pewnie warto też zaglądać na ich profil na Facebooku, ponieważ zdarzają się atrakcje tygodniowe lub nawet jednodniowe. Z tego co widzę tak jest choćby dzisiaj, w ramach tłustego czwartku można skosztować hiszpańskich churros.
Malinky nie zawodzą
Szkocka grupa Malinky to jeden z najciekawszych grup folkowych początku XXI wieku. Powstali wprawdzie w roku 1998, ale na ich debiut płytowy przyszło słuchaczom czekać aż dwa lata.
Piąta płyta zespołu, zatytułowana "Far Better Days", ukazała się po siedmiu latach muzycznego milczenia, które członkowie grupy spożytkowali koncertując i nagrywając ze znanymi folkowymi muzykami z Górzystej Krainy.
Zapraszam do lektury krótkiej recenzji tej płyty w serwisie Folkowa.Art.Pl.
środa, 3 lutego 2016
Po prostu Månegarm
Na stronie Folkowa.Art.Pl ukazała się właśnie recenzja najnowszej płyty szwedzkiej folk-metalowej formacji Månegarm, zatytułowana po prostu... "Månegarm". Płyta jest świeża, warto więc szukać jej w sklepach lub w serwisach streamingowych.
W recenzji udowadniam, że album ten zawiera w sobie kwintesencję stylu zespołu, oraz że gatunek, jakim jest folk-metal nadal ma się nieźle. Zapewne więc wkrótce pojawią się recenzje kolejnych płyt w tym gatunku, bo jest o czym pisać.
Niniejszym wpisem reanimuję bloga, co powinno być zapowiedzią częstszej aktywności na wszystkich moich witrynach.
środa, 25 grudnia 2013
No To Co - na święta
Grupa Skifflowa No To Co, to jeden z pierwszych polskich zespołów folk-rockowych. W 1975 roku, po wielu perturbacjach w składzie, nagrali album Kolędowe śpiewanki (Christmas Songs).
W związku z wydaniem kompaktowej reedycji, napisałem kilka słów o tej płycie.
czwartek, 4 lipca 2013
Fenianie i Samowie
Spośród ostatnich sieciowych aktywności, w których uczestniczę, warto wspomnieć o dwóch recenzjach napisanych na portal Folkowa.Art.Pl. Pokazują one z zupełnie różnych stron w jaki sposób można interpretować muzykę ludową, nadając jej nowoczesną folkową formułę.
Kanadyjska grupa The Fenians wybiła się dawno temu dzięki popularności Napstera. Młodsi słuchacze mogą nie pamiętać, ale byłą to pierwsza z wielkich sieci wymiany plików muzycznych pomiędzy użytkownikami. Wówczas muzycy nie mieli ani grosza ze ściąganej przez internautów muzyki, ale za to można było poznać ich muzykę nawet w tak odległych krajach jak Polska.
Jako że celtycki rock w wydaniu The Fenians brzmiał świetnie, zdobyli sporą sławę i nagrali kilka ciekawych płyt. Niedawno wrócili do gry i wypuścili nowy album, o którym dowiedziałem się z kolejnego sieciowego medium - tym razem już legalnego i o wiele bardziej przyjaznego artystom. Mowa tu o Spotify. Błyskawiczne działania doprowadziły do tego, że recenzja płyty "Take Me Home" jest już na "Folkowej". Jak się okazało jest to pierwsza na świecie recenzja nowego albumu The Fenians, co cieszy mnie niezmiernie, bo to dobra płyta.
Sporą niespodziankę sprawiła mi również szwedzka wokalistka Sofia Jannok, której płyty słuchałem przez kilka wieczorów pod rząd. Joik - tradycyjny śpiew Samów (nazywanych przez nas Lapończykami), w połączeniu z ogromną ekspresją wokalistki i niebanalną muzyką, to również wartościowa pozycja w mojej kolekcji płyt. Po całą recenzję płyty "Ahpi - Wide as Oceans" zapraszam na "Folkową".
Kanadyjska grupa The Fenians wybiła się dawno temu dzięki popularności Napstera. Młodsi słuchacze mogą nie pamiętać, ale byłą to pierwsza z wielkich sieci wymiany plików muzycznych pomiędzy użytkownikami. Wówczas muzycy nie mieli ani grosza ze ściąganej przez internautów muzyki, ale za to można było poznać ich muzykę nawet w tak odległych krajach jak Polska.
Jako że celtycki rock w wydaniu The Fenians brzmiał świetnie, zdobyli sporą sławę i nagrali kilka ciekawych płyt. Niedawno wrócili do gry i wypuścili nowy album, o którym dowiedziałem się z kolejnego sieciowego medium - tym razem już legalnego i o wiele bardziej przyjaznego artystom. Mowa tu o Spotify. Błyskawiczne działania doprowadziły do tego, że recenzja płyty "Take Me Home" jest już na "Folkowej". Jak się okazało jest to pierwsza na świecie recenzja nowego albumu The Fenians, co cieszy mnie niezmiernie, bo to dobra płyta.
Sporą niespodziankę sprawiła mi również szwedzka wokalistka Sofia Jannok, której płyty słuchałem przez kilka wieczorów pod rząd. Joik - tradycyjny śpiew Samów (nazywanych przez nas Lapończykami), w połączeniu z ogromną ekspresją wokalistki i niebanalną muzyką, to również wartościowa pozycja w mojej kolekcji płyt. Po całą recenzję płyty "Ahpi - Wide as Oceans" zapraszam na "Folkową".
poniedziałek, 17 czerwca 2013
W oczekiwaniu na statek...
Już wkrótce ukaże się na polskim rynku najnowsza książka Yrsy Sigurdardottir (zatytułowana "Statek śmierci"). Tymczasem w oczekiwaniu na nią, zapraszam do napisanej niedawno recenzji powieści grozy, zatytułowanej Pamiętam cię.
środa, 5 czerwca 2013
Folkowy obłęd
Dziś kilka słów o muzyce, choć ta podobno powinna przemawiać sama za siebie. Ale taki już los muzycznego recenzenta, że czasem jednak trzeba coś od siebie o czyjejś płycie napisać.
Tym razem sprawa była o tyle prosta, że muzyka, którą na płycie zatytułowanej Obłęd gra giżycka grupa Molly Malone's po prostu bardzo mi się podoba. A co dokładniej myślę o tej płycie można przeczytać w portalu Folkowa.Art.Pl.
Poniżej zaś prezentuję jeden z utworów z tego albumu i oficjalny teledysk to piosenki zatytułowanej Bez sumienia... Ladies and Gentelmen: Molly Malone's!
Subskrybuj:
Posty (Atom)














